Ech, pojeździć na piaskalach z Wolanami...

Bardzo krytyczna recenzja "Diuny" Franka Herberta w tłumaczeniu Jerzego Łozińskiego


O nowym tłumaczeniu "Diuny" wiedziałam, zanim ukazało się ono na rynku. Znając osiągnięcia Jerzego Łozińskiego z przekładu "Władcy Pierścieni" nie spodziewałam się niczego dobrego. Jednak będąc szczęśliwą posiadaczką zarówno oryginału jak i przekładu Marka Marszała książkę zakupiłam wyłącznie w celu szczegółowego porównania.

Ogólne wrażenie: osoby bardzo odporne na wstrząsy mogą czytać, pozostałym odradzam. W oczy rzuca się brak redakcji i korekty (to drugie mniej, pan Łoziński opanował chociaż ortografię). Chwilami odnoszę wrażenie, że sam tłumacz nie miał siły przeczytać swojego dzieła, bo by sam wychwycił dużą część błędów. No i poprawianie oryginału - może nie nagminne, ale tu przyciąć, tam dodać, ówdzie przerobić... i mamy "Diunę" według Jerzego Łozińskiego.

Ciekawi mnie jedna rzecz: czym zajmował się wymieniony w stopce redakcyjnej konsultant merytoryczny Sławomir Folkman?

Co mnie irytuje: przede wszystkim wielka ilość błędów - głównie przekładu. Wprawdzie w pamięci tkwi mi głównie przekład Marka Marszała, ale nawet na tej podstawie potrafiłam znaleźć błędne tłumaczenia z trafnością ok. 90%. Poza tym styl, chwilami całkiem niespójny, i straszliwa niekonsekwencja tłumacza. Wszystkie te wady są bogato zilustrowane przykładami w dalszej części recenzji. Dla ułatwienia używam inicjałów nazwisk Franka Herberta, Marka Marszała i Jerzego Łozińskiego.

Z oczywistych powodów za normę przyjmuję tłumaczenie pana Marka Marszała.

A teraz nastąpi


Wyciąg najważniejszych terminów ze słowniczka

pozwalający poczuć przedsmak emocji czekających na nas podczas lektury "Diuny" w tłumaczeniu [JŁ]. Najpierw nowa wersja [JŁ], potem stara [MM], czasem w nawiasie oryginał angielski i / lub mój komentarz.

* Wolanie - Fremeni
* piaskal, piaskowy robal, robal - czerw pustyni, czerw
* Sprawca - Stworzyciel
* chrota - sicz (org. sietch)
* specjał - przyprawa
* mętlik - melanż
* Czcigodna Matka - Wielebna Matka (ciekawe, co w takim razie będzie z Czcigodnymi Macierzami?)
* dżygit - jeździec piasku
* hermetyk - filtrfrak (org. stillsuit)
* hermiot - filtrnamiot (org. stilltent)
* kombajn - żniwiarka (org. harvester)
* pełzacz - gąsiennik (org. crawler)
* krysztylet - krysnóż (org. crysknife)
* księgofilm - minimikowy film (org. minimic film)
* mnemoksiążka - księgofilm (org. filmbook)
* zamek manualny - zamek papilarny (org. palm lock)
* obezwładnik - głuszak (org. stunner)
* odciążacz - dryf (org. suspensor)
* piachur - piechur piasku
* laserobin - rusznica laserowa (org. lasgun)
* przetnica - lanca laserowa (org. cutteray)
* Pomarańczowa Biblia Katolicka - Biblia Protestancko-Katolicka (wprawdzie [FH] używa terminu Orange Catholic Bible, ale w angielskim słowniku mam: "Orangeman - member of a Protestant political society in Ulster". Tak więc jestem skłonna przyznać rację [MM])
* purkla - krimskell (zupełnie nie wiem, skąd to się wzięło - u [FH] jest ... krimskell)
* Quisatz Haderach - Kwisatz Haderah (ktoś zgadnie, dlaczego ma być Quistaz? Ja nie potrafię. [FH] pisał Kwistaz)
* skrytobójcy - assassini
* skrytobójka - grot-gończak (org. hunter-seeker)
* tupacz - dudnik (org. thumper)
* wszystkonios - zgarniarka (org. carryall)
* masa zalążowa - masa preprzyprawowa
* jarzyca - kula świętojańska (org. glowglobe)

Po ustaleniu terminologii wymienię szybko


Zalety

nowego wydania, które udało mi się znaleźć. Są tylko (aż?) dwie:

1. Format i objętość - książka jest bardzo poręczna, bez problemów można ją czytać w autobusie.

2. Nareszcie wyraźna mapka - wydrukowana na dwóch sąsiednich stronach jest bardzo czytelna. Po dostosowaniu nazewnictwa można ją sobie przełożyć do któregoś z poprzednich wydań - tam niestety mapki były niezbyt udane.


Teraz mogę już z czystym sumieniem przystąpić do wyliczania zauważonych błędów, niekonsekwencji i rzeczy, które po prostu mi się nie podobają. Ze względu na dużą ilość znalezionych przykładów podzieliłam je na kilka grup. I tak na początek idą


Nazwy i imiona

Bez zmian pozostały najważniejsze nazwy, takie jak Atrydzi, Harkonnenowie, Diuna czy Arrakis. Jednak już ród Imperatora (u [JŁ] Cesarza) został przystosowany do polskiej pisowni: Korrinowie (Corrinowie). Podobnie nazwiska takie jak Hawat czy Bewt - przybrały one formę Hauat i Beut. Taką metodę spolszczania imion [JŁ] zastosował już we "Władcy Pierścieni", ale w takim razie dlaczego pozostawił bez zmian Arrakeen czy Akademię Sook? Najciekawszy zabieg przeszło imię żony doktora Yuego: z Wanna na Wonna - nie mogę nazwać tego spolszczeniem ani przekładem. Natomiast imię jednego z fedajkinów - Korby (w mianowniku Korba) zostało zmienione na Korb. Świetnie, rodzaj został zachowany (swoją drogą, o Kubie nie słyszał?), tyle że u [FH] było właśnie 'Korba'.

Drażni mnie stosowanie wołacza wszędzie gdzie się da - szczególnie dla takich imion jak Paul, Usul czy Wellington (odpowiednio Paulu, Usulu, Wellingtonie). Również nienajlepszy jest pomysł z odmienianiem przez przypadki wszystkiego jak leci - w efekcie mamy takie kwiatki jak '... i część zawartości wylała na twarz Idaha'.

No i jeszcze tłumaczenie przydomka Alii: [FH] napisał 'Alia-the-Strange-One', [MM] przełożył to jako Alia-ta-Dziwna a [JŁ] jako Alia Przedziwna - jakoś nie bardzo mi się to podoba.


Niekonsekwencje

Zdarzają się przypadki różnego tłumaczenia tych samych terminów i wyrażeń - czasem są to różnice między dwoma wystąpieniami w tekscie, czasem między tekstem a słowniczkiem.

W słowniczku [JŁ] występuje znany nam z tłumaczenia [MM] krwawin ([FH]: inkvine) w dokładnie tym brzmienu. Podczas lektury zaś znienacka napotkałam 'inkwinową bliznę'. No cóż, jeśli już brać przykład z poprzednika, to dobrze by było się tego trzymać.

Również w słowniczku [JŁ] zamącił dokładnie sprawę mnemoksiążek (u [MM] księgofilmów) i księgofilmów (u [MM] filmów mimikowych). Gwoli przypomnienia: te pierwsze służyły do nauki, te drugie to mikrofilmy szpiegowskie na szigastrunie ([JŁ]: szigarucie) o średnicy 1 mikrona. W tekście wracamy nagle do terminologii [MM] - mamy tam odpowiednio księgofilmy i filmy mimikowe.

'Flowmeter', który pojawia się w treści zaledwie dwa razy ma w wersji [JŁ] oczywiście dwie formy: 'wodomierz' (w porządku, mamy takie ustrojstwa w domach) oraz 'wodometr' - dobrze jeszcze, że nie 'wodometer'...

W pewnym miejscu słowo 'sandrider' [JŁ] przełożył jako 'piaskarz' - tyle tylko, że wg słowniczka 'piaskarz' to osoba kierująca wydobyciem przyprawy.

Ni stąd, ni zowąd słowo 'sajjadina' pojawia się w oryginalnej pisowni 'sayyadina'.

Rytualne fremeńskie wyzwanie przed walką brzmi po angielsku 'Let thy knife chip and shatter!'. Dla mnie samo użycie dawnej formy 'thy' jest znakiem "formalności" tego zwrotu. Dlatego też dobrze by było ustalić polski odpowiednik i się go trzymać. Ale nie dla [JŁ]. Gdy Dżamis wyzywa Paula, robi to słowami 'Niechże twój sztylet pęknie i rozpadnie się w kawałki!'. Ale już Paul przed finałową walką z Feydem mówi 'Niech szczeźnie twój nóż i rozleci się na kawałki!'. Gdyby postarał się bardziej, uniknąłby również powtórzenia w obu wersjach słów 'twój', 'i', 'się' oraz 'kawałki'... Dla pewności sprawdziłam jeszcze tłumaczenie [MM]. W obu miejscach występuje tam zdanie 'Niechaj pęknie i pryśnie twój nóż!'. Bardziej odpowiada mi ta wersja, niż którekolwiek z tłumaczeń [JŁ] - brakuje im tej płynności czy rytmiczności, która cechuje teksty utrwalone przez tradycję.


Błędy (przekładu i nie tylko)

Według [JŁ] 'well-dipper' znaczy tyle co 'kopiąca studnie'. W przekładzie dosłownym 'zanurzająca [coś] w studni'. Tak więc wesja [MM] 'czerpiąca ze studni' jest trudna do zastąpienia.

Dr Yueh ma na czole 'diamentowy tatuaż' (diamond tatoo). [JŁ] ani przez chwilę nie pomyślał, jak coś takiego by wyglądało. Nie wie też najwyraźniej, że 'diamonds' to kolor w kartach, po polsku 'karo' albo 'dzwonki' oraz określenie kształtu symbolu tego koloru.

'Minor houses' to 'rody niskie', tak jak u [MM]. Ale 'major houses', które [MM] słusznie przełożył jako 'rody wysokie' to już 'rody wielkie'. Nie znaleźć takiego błędu, gdy hasła bezpośrednio sąsiadują ze sobą w słowniczku to juz duże osiągnięcie.

Ze słowniczka, hasło AQL: '... termin ten odnosił się do Siedmiu Pytań Mistycznych, z których każde zaczynało się słowami: "Któż jest ten, co sądzi, iż....?"' Wielokropek został tu dopisany przez tłumacza, w oryginale fragment ten brzmiał '... the "Seven Mystic Questions" beginning: "Who is it that thinks?"'. Lepiej już było oprzeć się na przekładzie [MM]: '... siedem pytań mistycznych zaczynających się od: "Kto jest ten, kto myśli?"'

Pełne hasło słowniczka opisujące jarzycę brzmi: 'podtrzymywane przez odciążacz urządzenie oświetleniowe, energię czerpiące najczęściej z masy mętlikowej powstałej w drugiej fazie przerobu specjału'. Problem w tym, że według [FH] były one zasilane po prostu z baterii organicznych (organic batteries). Nie mam pojęcia, skąd JŁ wytrzasnął 'masę mętlikową'.

Jeden z chyba najjaskrawszych błędów: wyrażenie 'Pain by nerve induction', które oznacza 'nerwoból indukcyjny' (za [MM]) to dla [JŁ] 'Ból INDAGOWANY w nerwach'! Do tej pory 'indagować' znaczyło dla mnie tyle co przepytywać, nagabywać, zamęczać pytaniami...

Gdy Paul opowiada Matce Wielebnej swój sen, mówi, że musiał tłumaczyć dziewczynie niektóre słowa z deklamowanego wiersza. [FH] te słowa wymienia a [JŁ] pomija milczeniem. Znając tylko wersję [JŁ] można z tego fragmentu wywnioskować, że Jessika jest jasnowidząca - bezbłędnie odgaduje, o który wiersz chodzi...

Skrytbójka (grot-gończak) była kierowana z blatu sterującego. Coś kiedyś słyszał, a co za różnica blat czy pulpit?

Pamiętacie scenę na pustyni, w której Paul zabija strażnika jednym celnym kopnięciem? Otóż według pana [JŁ] 'koniec stopy trafił w podbrzusze i ze straszną siłą ponad wątrobą przebił przeponę (...)'. [FH] napisał wyraźnie 'just below the sternum' co na nasze przekłada się jako 'tuż pod mostkiem'. Nie wspominam, że wystarczy trochę nad tym zdaniem pomyśleć, żeby zauważyć nader oryginalną "trasę" kopnięcia.

Gdy Duncan odnajduje Paula i Jessikę na pustyni, Paul poznaje go m.in. po 'dramacie przy lądowaniu' (the dash of the landing). 'Dash' to 'uderzenie' i pojęcia pochodne...

[FH] wielokrotnie używa terminu 'feint' - 'finta' wybrana przez [MM] oznacza zwód, pozorowany atak, termin używany głównie w fechtunku i boksie. Czyli coś całkiem na miejscu. [JŁ] conajmniej kilka razy użył słówka 'symulacja'...

'Fete' (uroczystość, festyn) pomylone zostało z 'feast' (uczta). Po zwycięstwie Feyda nad podstawionym niewolnikiem Baron zarządza ucztę. Harkonnen wydający ucztę dla całego miasta? Chciałabym to zobaczyć.

[JŁ] pisze 'miała na sobie niebieską sari'. To jest już błąd gramatyczny - sari jest rodzaju nijakiego!

Wyrażenie 'eyes assumed the blue of the Ibad' to po przełożeniu 'oczy nabrały niebieskości ibab'. Ewidentny błąd gramatyczny, a na dodatek jeszcze literówka.

[JŁ] chyba panicznie się boi posądzenia o tłumaczenie dosłowne. Dlatego też 'clapper', według słownika kołatka, to dla niego 'tąpnica'.

'Roll and turn' znaczy dla [JŁ] 'wić się i wybrzuszać' - chodzi tu o ruchy czerwia potraktowanego hakami. Gdyby czerw tak reagował, to raczej nikt by sobie na nim nie pojeździł.

Hara znienacka awansuje na 'drugą kobietę z haremu Paula', podczas gdy [FH] użył terminu 'menage' onaczającego mniej więcej 'gospodarstwo domowe' (household).

Jeden z przemytników Gurneya miał 'błękitnawe białko' - miało to oczywiście oznaczać zbłękitniałe białka oczu...

Teraz dłuższy fragment:
"  - Chcę, abyś pomogła mi przywrócić Paula do życia.
  Tak! Wyraziłam to bardzo precyzyjnie. Wie teraz, że żyje, ale jest w niebezpieczeństwie.
"
Zaiste, jeśli trzeba kogoś przywrócić do życia, to jest on bez wątpienia żywy... Dla jasności: tłumaczeniu podlegało 'to revive', które można przełożyć na oba sposoby. Jednak kontekst jasno określa, o które znaczenie tu chodzi.

Z tekstu zniknął cały akapit, w którym Chani pyta, czy istnieje możliwość, że śpiączka Paula jest spowodowana odrzuceniem przez jego organizm zbyt dużej ilości przyprawy. Odpowiedź Jessiki na to pytanie pozostała.

Na pytanie, czy burza uderzy prosto w Mur Zaporowy (Kamienną Tarczę) Stilgar odpowiada: 'Close enough to make no difference' ([MM]: Wystarczająco blisko, żeby nie robić różnicy). U [JŁ] cała odpowiedź zawiera się w jednym słowie: 'Prawie'.

'Fremen training' to oczywiście 'wychowanie Wolanek'. Chodzi tu o dobijanie rannych wrogów przez Alię - bez wątpienia wolańscy mężczyźni takich rzeczy nie robili.

Z wiadomości o śmierci barona H. przekazanej Paulowi przez Alię: 'He had very little pain' dla [JŁ] znaczy 'Bardzo mało potrafił wytrzymać'. Ja muszę się zgodzić z przekładem [MM], który brzmi: 'Bardzo mało cierpiał'.

W zdaniu 'Let them look closely at their new host' słowo 'host' to 'nosiciel'. Całe zdanie odnosi się do nawigatorów Gildii, którzy mają właśnie poznać swego nowego pana (Paula) - i skąd tu nosiciel?

W rozmowie Paula z Prawdomówczynią Imperatora 'forgive' (wybaczać) znaczy 'nakazywać'...

Gurney mówi do Paula: 'call me the executor' co dosłownie znaczy 'nazwij mnie katem', a znaczy tyle co 'wyznacz mnie na kata'. Jednak [JŁ] z nieznanych mi przyczyn pomija słówko 'me' i proponuje wersję 'wezwij kata'.

[FH] użył wyrażenia 'depest recesses' - tam właśnie Bene Gesserit zaszczepiały słowa pozwalające na kontrolę ludzi. Słowo 'recesses' jest raczej nieprzetłumaczalne, oznacza niedostępne miejsca, zakamarki (np. 'depest recesses of the heart'). Jednak tłumaczenie 'najgłębsze pokłady nieświadomości' uważam za nieudane. Jeśli już, to raczej podświadomości.


Styl

[JŁ] objawia nam nowy związek frazeologiczny: 'gadać trzy po trzy'.

Nie uznaje istnienia krótkiej formy liczby mnogiej: pojawiają się więc np. pyonowie (pyoni), sardaukarowie (sardakaurzy) czy fedajkinowie (fedajkini).

O samym terminie 'odciążacz' możnaby podyskutować. Jednak chyba lepiej brzmi 'lampa dryfowa' niż 'odciążona lampa'?

'Oazy Południowe: nie uwidocznione na mapie. Znajdują się mniej więcej na szerokości południowej.' (fragment z opisu mapki). Kto by się spodziewał... A gdzie jest ta jedna jedyna 'szerokość południowa'?

Wolanie (Fremeni) mają granatowe oczy. Granat jest dla mnie zbyt ciemny, zresztą wg słownika po angielsku jest on określany jako 'navy blue'. Określenie [FH]: 'totally blue' miało chyba uzmysłowić brak białek.

Strażnicy wywożący Jessikę i Paula na pustynię mają chyba mówić slangiem. Pewnie dlatego określają doktora mianem 'zdradziel'. Dla mnie paskudny nowotwór językowy.

Wyrażenie 'to this precise young men' zostało przełożone jako 'temu udatnemu chłopięciu'. To już tylko sprawa gustu, ale mi nijak nie pasuje.

Wśród świty towarzyszącej Feydowi w czasie pojedynku są 'distractors'. [JŁ] przełożył to dosłownie: 'zmylnicy'. Dla mnie wyjątkowo toporny termin ([MM] nazwał ich sekundantami - nie oddał wprawdzie ich roli, ale pasuje do pojedynku)

Po dogłębnych konsultacjach i przewertowaniu różnych słowników wiem, że polska nazwa mięśnia w ramieniu, który po angielsku nazywa się 'deltoid muscle' to mięsień naramienny. A konsultacje i poszukiwania rozpoczęłam, bo jakoś nie mogłam się przekonać do wersji 'trójkątny muskuł'.

Jak podoba wam się takie zdanie: 'Wyjaśnili mu, że nie są na zielono, gdyż uznają go za ojca.' Gdzieś tu coś zniknęło. Jakby tak dodać 'ubrani'? Albo zmienić na 'nie noszą się na zielono'? Chyba byłoby lepiej.

'Aspirant na dżygita' to już całkowite pomieszanie stylów.

Po dłuuugiej wyliczance pora na


Podsumowanie

Szkoda wydawać pieniędzy. Po prostu kolejny wydawniczy niewypał. Na miejscu Tadeusza Zyska poważnie bym się zastanowiła nad dalszą współpracą z panem Łozińskim. O czymś chyba świadczy, że sprzedający, którym chyba zależy na zysku, odradzają zakup książki - spotkałam się z tym przy obu przekładach Jerzego Łozińskiego...

Joanna Słupek

---------------------------------------------------------------------
Frank Herbert Diuna; Zysk i S-ka, Poznań 1997; ISBN 83-7150-211-7. Przekł. Jerzy Łoziński