Strzelać do tłumacza!




Wydawnictwo EXPRESS BOOKS (Bydgoszcz, ul. Warszawska 13) wydało w 1991 r. książkę science fiction Carla Sagana "Kontakt" w przekładzie Michała Bończy. Tłumaczenie jest skandaliczne i to zarówno w zakresie nauki lub techniki (a jest to przecież w dużej mierze przedmiot powieści!), jak i prostych wiadomości z dziedziny kultury, religii, języka angielskiego i polskiego. Dla ilustracji przytoczę kilka przykładów.

Tłumacz najwyraźniej nie wie, że amerykański billion to polski miliard (109), a amerykański trillion to dopiero polski bilion (1012). Wynika stąd mnóstwo zabawnych nonsensów. Czytamy np. o ewolucji biologicznej, która trwała biliony lat - gdy wiek wszechświata obliczamy tylko na 10-20 miliardów lat! Podobnie nie peszy tłumacza wydawanie trylionów dolarów (polski trylion to 1018), a więc o wiele rzędów wielkości więcej niż jest dolarów na świecie. Takie błędy powtarzają się mnóstwo razy.

Czytelnik zaduma się zapewne nad zdaniem siła grawitacji ziemskiej zależy od minusa kwadratu, a dwubiegunowa siła magnesu od minusa potęgi trzeciej; po polsku - siła grawitacji jest odwrotnie proporcjonalna do kwadratu, a siła oddziaływania magnesu - do sześcianu odległości.

Tłumacz jest najwyraźniej nieświadom istnienia powszechnie przyjętej terminologii w nauce, technice (którą zresztą uparcie nazywa technologią - nie zdając sobie sprawy z różnicy znaczeń w obu językach), a nawet w religii.

Oto kilka kwiatków z dziedziny religii i kultury: wyjaśniał, czym jest baptyzm i pośmiertne życie (chrzest!); dyskusje z Shinto i innymi kapłanami buddyjskimi (shinto i buddyzm to dwie różne religie!); Szabat Cwi, jeden z autorów Talmudu (słynny pseudo-Mesjasz i mistyk żydowski XVI w., żył ponad tysiąc lat po spisaniu Talmudu); w chińskim języku kanji (kanji nie jest językiem, a pismem chińskim, złożonym ze znaków obrazkowych, ideogramów).

A teraz co nieco z nauk ścisłych: o detektorach arsenidu galu (o detektorach z arsenku galu); rzadkie składniki (z kontekstu wynika, że były to ziemie rzadkie, ang. rare earths); pozostałość spektrum radioaktywnego (po polsku widmo promieniowania reliktowego!); szczególnie cenne jest egzaminowanie planet i gwiazd (ang. to egzamine - zbadać!!); pojedyńczość (ang. singularity) zamiast polskiej osobliwości; opróżnianie się przestrzeni w miarę ucieczki eonów (eon to 109 lat; a więc w miarę upływu eonów); horyzont ostateczny (horyzont wydarzeń); obłok Komety Oorta (idzie o hipotetyczny obłok kometarny Oorta) itd., itp.

Litanię taką można ciągnąć długo. Nie w tym rzecz; ważne są dwa aspekty sprawy:

  1. Trzeba przestrzec czytelników! Sagan napisał świetną książkę, a tłumacz i wydawnictwo zupełnie ją spaskudzili.
  2. Jak zapobiec na przyszłość takim "tłumaczeniom"??
Moja propozycja, to zwrócić się do Sejmu RP o powołanie specjalnego trybunału (może być nawet niekonstytucyjny), który karałby bezczelnych wydawców i tłumaczy - najlepiej karami piekielnymi, bez odwołania lub odroczenia.

prof. Zbigniew Ryszard Grabowski
członek-korespondent PAN



Artykuł pochodzi z miesięcznika Nowa Fantastyka nr. 116 z maja 1992 r. (strona 71).