Mój kandydat to zatrudniany przez Polsyf... pardon, Polsat "tłumacz". "Przełożył" on film "Last Action Hero" ze Schwarzeneggerem. Wyliczenie wszystkich jego błędów zajęłoby zdecydowanie za długo - wymienię więc dwa najbardziej skandaliczne.

Primo - krzyczący błąd w przekładzie tytułu, który powinien oczywiście brzmieć "Ostatni bohater [filmów] akcji", zaś stał się "Bohaterem ostatniej akcji" (to akurat nie jest błąd tłumacza, tylko dystrybutora, który wprowadzał film do kin - przyp. Maraca).

Secundo - porażający obraz niekompetencji w przekładzie ostatniego dialogu mafijnego bossa i mordercy Benedicta: boss, przekręcający krótkie powiedzonka (co doprowadza Benedicta do szału), robi to po raz ostatni w swym życiu, widząc ze zdziwieniem, jak niedawny przyjaciel wymierza w niego broń, i pytając: "Cóż to, nagle robisz obrót o 360 stopni?". Wściekły Benedict poprawia go: "180, durniu, gdybym wykonał obrót o 360 stopni, to obróciłbym się w miejscu i wrócił do punktu wyjścia!". A jak to wygląda w wykonaniu polsatowca? Otóż tak: "Co jest, mierzysz do mnie z trzydziestki szóstki?". "Z osiemnastki, idioto, gdybym używał trzydziestki szóstki, to nie nadawałbym się do tej roboty!" (cytaty z pamięci). Niekompetenecja polsatowca jest tu podwójna, jako że nikt nigdy nie produkował seryjnie broni o takim kalibrze.

Jaromir Król